Pozycjonowanie stron internetowych, a nadgorliwość!

grudzień 28, 2009

Każdy, kto już zmierzył się z wyszukiwarkami wie, czym jest proces określany, jako pozycjonowanie stron internetowych. Pozycjonowanie własnej strony nie należy do prostego zadania, wiec czasem trudno znaleźć się na pierwszej stronie google, yahoo, a nawet i innych wyszukiwarek.

Słowa kluczowe, które kiedyś w metatagach, można było ustawiać i tasować, dawno straciły na swoim znaczeniu. Nie wiele daje także walka o wszystkim znany Page Rank. Nie jest on bez znaczenia, ale dziś nie stanowi klucza do sukcesu. Częściej liczą się linki zwrotne oraz ich “moc”. Im więcej popularnych serwisów oddaje na naszą stronę swój głoś - linkuje do naszego serwisu - tym przeglądarki uznają nas bardziej w swoich wynikach.

Linki zwrotne można generować na wiele różnych sposobów. Najczęściej praktykowaną metodą jest dziś ich zakup po wyczerpaniu bezpłatnych zasobów sieci. Można je kupować w poważnych katalogach stron oraz umieszczać w darmowych katalog stron. Można rejestrować się w różnych serwisach i tworzyć własne blogi, a w nich umieszczać odsyłacze do adresów, na których nam zależy. Można też uczestniczyć w systemach wymiany linków, a także – o ile ktoś wie w jaki sposób, lub ma zasobny portfel – korzystać z działań Public Relations.

Linki, a w zasadzie linki zwrotne, są bezcenne, nie wolno jednak zapomnieć o podstawowym działaniu – dodania naszej strony do wyszukiwarek! ;-)

Pozycjonowanie stron internetowych nie jest tak naprawdę czarnoksieską sztuką, a kiedy już opanuje się podstawy, można zdziałać wiele. Pamiętajmy jednak, aby nie przesadzić. Dlaczego? Ponieważ, gdy nasze działania zostaną wykryte przez google - na przykład stwierdzona zostanie zbyt duża ilość linków w katalogach stron oraz nasycenie naszego serwisu powtarzajacymi się słowami kluczowymi, “robocik” zamiast wynieść nas na szczyt, zrzuci o kilka lub kilkadziesiąt pozycji w dół o ile będziemy mieli szczęście. Jeżeli nie to wyrzuci nas na końcową stronę wyników lub po prostu zbanuje na pewien czas albo…. Sam problem filtrów jest wart omówienia, ale to już inna historia.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.